Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty

sobota

Korona w mroku - Sarah J. Maas

    "Przebiegła. Śmiercionośna. Nieugięta."

    Prawdę mówiąc, "Korona w mroku" - druga, po "Szklanym tronie" część przygód Calaeny Sardothien, była książką, którą z jednej strony chciałam przeczytać tak bardzo, że to aż bolało, ale z drugiej, ponad miesiąc czekała na półeczce na swoją kolej do przeczytania. I NARESZCIE się doczekała. Mam takie zboczenie (?), że w momencie gdy zaczynam książkę, lubię wiedzieć ile dokładnie ma ona stron. Tak o, po prostu. Znacie to uczucie, kiedy patrzycie na ostatnią kartkę, widzicie, że stron jest 494 i i pierwszą myślą, jaka pojawia się w głowie jest "Czemu tak mało?" a zaraz po niej, pojawia się wszechogarniający smutek, na samą myśl o tym, że owa książka się w ogóle skończy... To dziwne, ale w tym przypadku - totalnie pasujące.

    Calaena Sardothien - Zabójczyni z Adarlanu uzyskała tytuł Królewskiej Obrończyni. Teraz wydawać by się mogło, że wszystko pójdzie jak z płatka - w końcu była to profesja, w której Calaena była idealnie wyszkolona i nikt raczej nie powinien sądzić, że miałaby problem z zabijaniem na zlecenie, za które dodatkowo otrzymywała nie małe wynagrodzenie. Jednak rzeczywistość okazuje się nieco inna, a Zabójczyni - nie tak wierna, jak mogłoby się królowi wydawać. Za plecami władcy dzieje się mnóstwo rzeczy, o których dowiedzenie się, skazałoby bez żadnego "ale" dziewczynę na śmierć. Wszystko zmienia się w momencie kiedy otrzymuje za zadanie zamordować swojego dawnego znajomego, pierwszą miłość, można by powiedzieć - Archera Finna, który ponoć spiskuje i knuje w celu obalenia króla. Dodatkowo także magia, która teoretycznie jest uśpiona, w praktyce daje o sobie znać, co jednoznacznie wróży kłopoty. Czy dziewczynie uda się ocalić przyjaciela, przy jednoczesnym odkryciu kto w rzeczywistości przewodzi rebeliantom? Czy ten rzeczywiście jest niewinny? Kto okaże się być prawdziwym przyjaciele, a kto wrogiem?

    Nie wiem za bardzo od czego zacząć. Może od tego, że ta książka... Nie ma minusów? Siedzę i myślę. Myślę i myślę, a żadnej słabości znaleźć nie potrafię. Nie wiem za bardzo jak to jest możliwe, w końcu książka jak książka - każda ma swoją słabą stronę, lecz w tym przypadku... Albo byłam zbyt zauroczona i wciągnięta w całą fabułę aby zauważyć minusy, albo po prostu "Korona w mroku" została napisana idealnie pod moje preferencje czytelnicze. Podejrzewam, że po części jedno i drugie. W powieści, autorka nie pozwoliła nam się nudzić ani przez chwilę. Akcja gnała jak szalona, wątków było tyle, że nie wiadomo było na czym się skupić, przy jednoczesnym braku problemu z połapaniem się ze wszystkich. A to właśnie tygryski lubią najbardziej.

    W tej części, ku mojej uciesze (hihi) bardziej rozwinięty został wątek romantyczny, lecz to, w jaki sposób Maas to zrobiła, także całkowicie przypadł mi do gustu. Pokazała prawdziwe emocje, rozdarcie, pragnienia... Przedstawiła naprawdę cudowne uczucie, jednak nie pozwoliła, aby stało się to zbyt cukierkowe, za co chwała jej. W dodatku zakończeniem pokazała, że nie wiadomo na dobrą sprawę jaki finisz będzie i pod tym względem, możemy tylko się domyślać i obstawiać! Chociaż na dobrą sprawę - to dopiero druga z planowanych sześciu książek - jeszcze może się wydarzyć cała masa rzeczy!

    Zazwyczaj, gdy główną bohaterką jest postać żeńska, to nawet gdy narracja jest trzecioosobowa (o pierwszo- nie wspomnę) to zazwyczaj już na początku poznajemy wszystkie sekrety bohaterki, a wszystko co jej dotyczy zaskoczeniem jest tylko dla osób wokoło, nie dla samego czytelnika. W tej książce, Maas zrobiła coś genialnego, bowiem stworzyła postać, która jednocześnie była na tyle dobrze przedstawiona, że bez problemu mogliśmy się z nią utożsamić, a z drugiej strony, sekrety, jakie ukrywała, zaskakują nie tylko jej przyjaciół, ale także i samego czytelnika, który niczego się nie spodziewał , a tu nagle bum! Naprawdę rewelacja - autorka doskonale sobie to obmyśliła i przedstawiła w taki sposób, że z Calaeny nie zrobiła "ciepłych kluch", ani też postaci z kompleksem superbohatera, sprawiając, że nie dało się jej nie polubić. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

    No właśnie, jeśli chodzi o samych bohaterów. Co do Zabójczyni - niejednokrotnie i teraz i w recenzji pierwszego tomu zaznaczałam, że jest genialnie wykreowaną postacią i dalej utrzymuję to stanowisko. Jak na swoją profesję i emocje, które nią targały, po prostu cudo - zero ckliwej nastolatki, zero wielkiej superbohaterki, wyważenie idealne, coś rewelacyjnego. Dalej idąc mamy oczywiście Chaola i Doriana. Dam sobie łapę uciąć, że wiele czytelniczek ma nie mały dylemat między wyborem. Ja też go w sumie miałam, jednak koniec końców - i tak obstawiam Doriana! Zazwyczaj kiedy tak właśnie sobie obstawiam, kończy się na przekór, wiec jak na złość, skończy się na Chaolu, jednak nadzieja matką głupich! Moim zdaniem jedynym maluteńkim minusikiem jest to, że w tej części mało uwagi poświęconej jest przyjaźni między Calaeną a Nehemią, a ta kwestia w pewnym momencie staje się mocno istotna.

    Jeśli chodzi o oprawę graficzną... Hmmm. Powiem tak - nie miałam nic przeciwko niej... do czasu. Czytałam tą książkę w momencie kiedy jechałam na wycieczkę z panią od matematyki (bardzo hmmm... tradycyjna kobieta) i w pewnym momencie spytała się, kto wziął ze sobą jakąś książkę. Wtedy oczywiście ja jej pokazałam cóż takiego mam, a gdy spojrzała na okładkę, jedynie się skrzywiła, i widocznie, nie chcąc mnie urazić, subtelnie zaczęła temat "książek, które nic nie wnoszą". Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że rzeczywiście, okładka "Korony..." w sumie o samej książce nie świadczy tak dobrze, jak ta na to zasługuje, co możemy dać pod kategorię minusa, bowiem ta książka naprawdę ma w sobie COŚ. Świata nie zmieni, ale z pewnością jest milion razy lepsza od pospolitych zapychaczy czasu i trochę smutne, że ludzie mogą ją traktować z nimi na równi. Chociaż dla mnie i tak kolejna "Celaena kick-ass pose" jest naprawdę okej! :D "Nie oceniaj książki po okładce" kłania się tym, którzy się nią zniechęcają, w tym konkretnym przypadku ;)

    Dla mnie ta powieść jest po prostu genialna. Cała seria... od czasów książek Ilony Andrews, Patricii Briggs i Jeaniene Frost nie czytałam czegoś co tak totalnie by mnie wciągnęło (chociaż, myślę, że "Wiedźmin", w którego trakcie czytania się znajduję, też zasługuje na to miano) i sprawiło, że będę wręcz zachwycona. Bo jestem! Wiem, że na rynku jest wiele, być może bardziej wartościowych i więcej wnoszących pozycji, jednak ja totalnie zakochałam się w tym, co Sarah J. Mass przedstawiła. Stworzyła idealną mieszankę moich ukochanych składników. Nie wiem jak ja teraz wytrzymam do wydania trzeciego tomu, skoro w oryginale będzie dopiero we wrześniu! Nie mogę się powstrzymać i daję maksymalną ocenę - 10/10. OGROMNIE polecam!

Oryginalny tytuł: Crown od Midnight
Nr. tomu w serii: II
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 02.04.2014r. 
Ilość stron: 496
Cena detaliczna: 39,90 zł

środa

Szklany tron - Sarah J. Maas

    "Nie będę się bać" 

    Pierwszy raz na "Szklany tron" natrafiłam w empiku, gdy ta książka była na przecenie. Od razu mnie zaintrygowała, jednak wtedy jeszcze się powstrzymałam od zakupu i trochę poczytałam opinii na jej temat, co sprawiło, że nabrałam na powieść Sarah J. Maas jeszcze większej ochoty. Na moje szczęście, niedługo później natrafiłam na genialną przecenę na fabryka.pl i nabyłam tę lekturę za przysłowiowe grosze i niewiele się zastanawiając - kupiłam. Musiała trochę poleżeć na półce i poczekać na swoją kolej, jednak gdy już zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać! 

    Celaena Sardothien to dziewczyna, która po stracie rodziców w wieku ośmiu lat, została wyszkolona na płatną zabójczynię. Stała się jedną z najlepszych w swoim fachu, mało było takich, którzy by o niej nie słyszeli. Jednak w wieku siedemnastu lat dziewczyna dała się złapać i została skazana na niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. W takich miejscach ludzie nie żyją długo. Jednak dziewczynie udało się wytrzymać rok. Po tym czasie, niespodziewanie, dostaje dziwną propozycję od księcia Doriana - następcy tronu. Dziewczyna ma wziąć udział w turnieju, wraz z dwudziestoma trzema innymi zawodnikami, i zawalczyć o tytuł Królewskiej Obrończyni, czyli osoby, która wykonywałaby za króla brudną robotę. Jeśli wygra - po czterech latach służby odzyska wolność, jednak jeśli przegra - z powrotem wyląduje w kopalni. Wybór nie wydaje się trudny. Celaena musi odnieść zwycięstwo za wszelką cenę. Niespodziewanie jednak, w dziwnych okolicznościach, w tragiczny i nieludzki sposób, giną inni uczestnicy turnieju. Z jednej strony – zawodników jest coraz mniej, lecz z drugiej – nigdy nie wiadomo, czy to nie dziewczyna zostanie następną ofiarą. W dodatku Celaena na każdym kroku ma styczność z tajemniczymi Znakami Wyrda, które zdają się być czymś więcej niż to, co mówią o nich książki dostępne w zamkowej bibliotece. Czy dziewczynie uda się dotrzeć do finałowej rozgrywki? Czy zabójca nie będzie chciał jej dopaść? A jakie motywy ma kobieta, którą zabójczyni zaczęła traktować jak przyjaciółkę? I czy to, że niektórzy ludzie zrobili wszystko, aby wypędzić magie ze świata, oznacza, że w rzeczy samej, zniknęła ona naprawdę? 

    Rany! Ta książka naprawdę ma w sobie „to coś”! Prawdę mówiąc, mimo tych wszystkim pozytywnych opinii i w ogóle, trochę zwlekałam z rozpoczęciem, jednak dosłownie nie mogłam odłożyć egzemplarza na bok podczas czytania, tak się wciągnęłam! Już dawno nie czytałam książki, która tak bardzo byłaby najzwyczajniej w świecie - w moim stylu. Takie powieści, jak ta napisana przez Sarah J. Maas zawsze sprawiają, że przypominam sobie, dlaczego kocham czytać, fantastykę, oraz obszerne powieści. Naprawdę cieszę się, że na tej nieszczęsnej przecenie udało mi się upolować egzemplarz, bo gdybym przegapiła teraz „Szklany tron”, boję się, że nigdy nie miałabym szansę na przygodę z tą pozycją, i nawet nie wiedziałabym ile straciłam! 

    Narracja powieści jest trzecioosobowa, co jak najbardziej wpływa pozytywnie na czytaną treść, bo mamy tu spory wachlarz przeróżnych bohaterów i dzięki temu, poznajemy z bliska nie tylko Celaenę, a także wszystkich naokoło niej. Świat przedstawiony opisany jest idealnie. Autorka wszystko przedstawiła w taki sposób, że czytając, po prostu nie dało się nie wczuć w sytuację głównej bohaterki, ja się z nią utożsamiłam bez najmniejszego problemu i myślę, że problem z tym mieliby tylko Ci, którzy by po prostu uważnie powieści nie czytali. 

    Bohaterzy, to po prostu cudowna wisienka na torcie! Prawdę mówiąc, po lekturze „Szklanego tronu” bez większego zastanowienia mogę powiedzieć, że Celaena znajduje się w pierwszej trójce moich ulubionych bohaterek! Ta dziewczyna jest genialna, a w dodatku, bardzo często odnosiłam wrażenie, że podobna do mnie (ze mnie również jest okropny nerwus). Niczego bym w niej nie zmieniła. No i dalej mamy Chaola, jej osobistego ochroniarza, można by powiedzieć, oraz Doriana, księcia, który zamiast innymi księżniczkami, interesuje się… właśnie zabójczynią! Występuje tu więc dość wyraźny trójkąt miłosny, ale mimo tego, że jest dość ważnym elementem, to nie jest na pierwszym planie, nie rzuca się tak bardzo w oczy, dzięki czemu, śmiem twierdzić, że ta pozycja z pewnością nadaje się dla czytelników obu płci. Co do pozostałych bohaterów – również wykreowani z rozmysłem i pomysłem, naprawdę podobało mi się ich przedstawienie oraz relacje, jakie autorka między nimi stworzyła.

    Okładka nie należy do najpiękniejszych, jakie w życiu widziałam, jednak nie mam jej nic do zarzucenia. Nie oddaje co prawda zbyt dokładnie wyglądu bohaterki ani jej ubioru, jednak mimo to wpasowuje się w klimat powieści, a więc jest ok. Mój egzemplarz był niestety nieco niedokładnie sklejony, jednak wydaje mi się, że po prostu mi trafił się taki felerny, nie wszystkie musza takie być. No i jeszcze nie pogardziłabym skrzydełkami, ale to również da się przeżyć. Jednak, mimo wszystko uważam, że nasza okładka prezentuje się zdecydowanie lepiej od tej zaprezentowanej obok :) 

    A więc podsumowując! Przy „Szklanym tronie” bawiłam się wyśmienicie! Idealna dawka zagadek, tajemnic, magii, romansu, oraz czarnego humoru, zwieńczona jeszcze dodatkiem wyśmienicie wykreowanych bohaterów. Nic tylko czytać! Niezależnie od innych czynników, jeśli tylko ktoś lubi książki w podobnym klimacie, jestem pewna, że powieść Sarah J. Maas połknie i będzie tak nienasycony jak ja! Co prawda, na szczęście następna część już niedługo, jednak ja jeszcze mam zamiar dorwać dwa opowiadanka, mówiące o losach Celaeny, przed przygodami opisanymi w pierwszym tomie. A wam serdecznie polecam zapoznanie się z tą serią, bo naprawdę warto! Ode mnie zdecydowane 9/10, nie mogę się zmusić do postawienia niższej noty. A mówią, że następna część jeszcze lepsza!

"- Masz straszne blizny - rzekł cicho.
Zabójczyni oparła dłoń na biodrze i podeszła do drzwi garderoby.
- Wszyscy nosimy blizny, Dorian. Jedyna różnica polega na tym, że moje sa bardziej widoczne od innych"

Szklany tron: 
0.1. Zabójczyni i władca piratów 
0.2. Zabójczyni i Czerwona Pustynia 
0.3. The Assasin and the Underworld 
0.4. The Assasin and the Empire 
0.5. The Assasin and the Healer 
1. Szklany tron 
2. Korona w mroku 
3. Heir of Fire 

Oryginalny tytuł: Thorne of Glass 
Nr. tomu w serii: I 
Tłumaczenie: Marcin Mortka 
Wydawnictwo: Uroboros 
Data wydania: 24.06.2013r. 
Ilość stron: 520 
Cena detaliczna: 36,90 zł