"Wyobraź sobie, że znasz dokładną datę swojej śmierci"
"Atrofia" to debiut literacki dotąd oczywiście nieznanej autorki. Mimo, że bardzo dużo osób długo czekało na premierę tej powieści, ja non stop czułam jakieś opory, bo opis mimo, że niby przyciągał to jakoś tak... nie czułam takiej wszechogarniającej potrzeby, jak to niekiedy mamy gdy przeczytamy opis książki która okropnie nam się spodobała. Ale już po pierwszych recenzjach, wiedziałam, że się myliłam. Jestem fanką powieści antyutopijnych, więc po bardzo pozytywnych opiniach zaufanych osób zakupiłam Atrofię i dopiero teraz ją przeczytałam. Czy podzielam zdanie większości, czy stanowię niewielki procent ludzi którym ta książka się nie podobała?
Dzieci poczęte nienaturalnie są niedoskonałe, więc aby zrobić z nich ludzi idealnych naukowcy i genetycy zaczęli pracować nad embrionami bez najmniejszych obciążeń genetycznych,a le tylko "oryginały" są bez wad i niemalże nieśmiertelne. Kolejne pokolenia, mimo, że odporne na choroby umierają śmiercią naturalną w wieku dwudziestu paru lat. Trzynastoletnia Cecily, szesnastoletnia Rihne oraz osiemnastoletnia Jenna zostają porwane przez Łowców i trafiają do ekskluzywnej recydencji z wieloma ogrodami, ogromnymi przestrzeniami i służącymi na każde zawołanie, ale kto tak naprawdę sprawuje pieczę nad domem? Pan domu, Zarządca Linden czy może jego szalony ojciec-genetyk Vaughn? Przeznaczeniem dziewczyn jest wyjść za Lindena, aby ten, do swojej śmierci miał z kim zostać. W idealnym wieku aby urodzić mu potomków oraz zostać Pierwsza Żoną jest Rihne. Jednak dlaczego tylko ona będzie stawiała tak wielki opór Lindenowi, mimo, iż wie, że z ogromnej posiadłości nie ma drogi ucieczki? Co ze służącym codziennie przynoszącym jej posiłki do pokojów? Czy istnieje siła która mogłaby ich rozłączyć? Co z Cecily i Jenną? Co tym razem kombinuje Vaugh i czy lekarstwo da się stworzyć?
Narracja książki jest pierwszoosobowa, ale prawie zawsze gdy taka jest, bohaterka myśli wypowiada w czasie przeszłym. Na przykład zdanie z tej książki "Gabriel przynosi mi lunch do biblioteki" w innej brzmiałoby "Gabriel przyniósł mi lunch do biblioteki", ale nei przeszkadzało mi to w czytaniu, chociaż myślę, że przez to, że mamy do czynienia z tak dużą ilością bohaterów, narracja trzecioosobowa by się lepiej sprawdziła, chociaż nie wiem czy ta książka byłaby tym samym bez uczuć i rozmyślań Rihne.
Bardzo podobało mi się miejsce w jakim bohaterka osadziła wszystkich bohaterów. Ogromna rezydencja, z ogrodem różanym, gajem pomarańczowym, wielką przestrzenią, ogromną biblioteką i tajemniczą piwnicą służącą za kryjówkę świrniętego profesora. Zdecydowanie autorka opisuje wszystko w taki sposób, że nie odczuwamy nudy, mimo iż akcja dzieje się non stop w tym samym miejscu. Magia tego miejsca nie pozwala nam się nudzić!
Bohaterów, jak już wspomniałam, mamy tu całą masę. Od szalonego doktorka, przez spokojnego synalka po buntownicze kobiety. Mimo, że zdecydowanie jestem fanką książek śmiesznych z twardymi i sarkastycznymi bohaterami, to powieści antyutopijne, od których niekiedy aż... wieje smutkiem także lubię sobie czasami poczytać i to przez niepowtarzalny klimat "Atrofii" bohaterowie tak przypadli mi do gustu. Rihne, mimo, że z zewnątrz spokojna i opanowana, w środku aż cała się zagrzewała do walki i buntowała przeciw oczekiwaniom. Gabriela nie było jak poznać od środka,a le myślę, ze także nieraz myślał o ucieczce i morzu... O dziwo, postacią którą polubiłam był... Linden! To nie była przecież jego wina, że ma szalonego ojca, który zmusił biedne dziewczyny do zostania jego żonami. No i był wręcz słodki w stosunku do dziewcząt. troszcył się o nie, do niczego nie zmuszał. Najbardziej beztroska z całej książki była trzynastoletnia, ciężarna Cecily. Dla niej przebywanie w tym domu miało związek z miłością, a oczywiście Rihne i Jenna tak nie uważały. Czuła się jak u siebie, kochała męża.
Oprawa graficzna książki jest po prostu... niesamowita! Mając przed oczami okładki książek paranormalnych wydanych przez Prószyńskiego w ciągu tego roku (Dobrani, Bezduszna, Królestwo czarnego łabędzia i Atrofia) chciałoby się powiedzieć, że wydawnictwo robi świetna robotę z okładkami książek, ale tak naprawdę każda to okładka oryginalna. Chciałabym w następnej serii wydanej przez Prószyńskiego zobaczyć ich własny projekt, chociaż cieszę się, że atrofia została taka jaka była. Okładka idealnie nadaje się do książki, symbolizuje piękną duszę uwięzioną w olbrzymim i pięknym domu, uchodzącym jednak za więzienie. Piękna interpretacja.
Podsumowując, "Atrofia", książka o oryginalnym tytule jak i treści jest pozycją obowiązkową dla fanów powieści antyutopijnych oraz wzruszającego wątku romantycznego. Jestem pewna, że opowieść debiutującej pisarki na długo zagnieździ się w Waszych sercach, tak jak w moim i, że posłuchacie się mnie i czym prędzej polować zaczniecie na tą książkę. Trochę ciężko mi ją ocenić, bo chciałabym dać 10, ale to trochę za dużo, bo nie czułam żalu gdy przerwałam ją aby przeczytać co innego, ale była lepsza od Deklaracji której dałam bodajże 9 więc... niech będzie 9,5/10 :) Serdecznie polecam!
Oryginalny tytuł: Wither
Nr. tomu w serii: I
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Data wydania: 12.07.2011
Ilość stron: 320
Cena det: 34 zł
Dodam jeszcze tylko, że teraz naprawdę długo poczekamy sobie na kontynuację "Atrofii" która jest przewidziana na wydanie w oryginale... dopiero 21 lutego! Czyli my poczekamy sobie jeszcze więcej... Ale dla takiego cuda na półce jestem w stanie czekać :)


